Fundacji Allergia

O- rzesz! (kowa) pomyłka!

Tematy na blogu
Kreator dokumentacji online

Wielu restauratorów boryka się z obowiązkiem przedstawiania wykazu składników i alergenów dla klientów. Traktują go zazwyczaj tylko jako obowiązek, który nie zawsze poprawnie wypełniają. Chcielibyśmy, żebyście zatrzymali się na chwilę i przeczytali ten artykuł, pisany z perspektywy klienta. Klienta dla którego poznanie dokładnego wykazu składników i alergenów jest ważne ze względu na bezpieczeństwo i zdrowie swoich bliskich.
Tekst przygotowały dla Was mamy alergików z Fundacji Allergia.

„Czy wiesz, ile może jeden orzeszek? Często w fundacyjnej korespondencji zadajemy to pytanie, żeby zainteresować odbiorcę tematem alergii. Działa? Działa!

Zacznijmy zatem od orzeszka. W 2014 roku linie lotnicze Ryanair nałożyły dwuletni zakaz wstępu na pokład samolotów na pasażera, który zignorował kilkukrotne ostrzeżenia załogi w locie z Teneryfy do Londynu. Jak relacjonowały media, otwarcie paczki orzeszków wystarczyło, by siedząca kilka rzędów dalej 4 – letnia pasażerka doznała wstrząsu anafilaktycznego – straciła przytomność, trafiła do szpitala. W 2019 r. 11-letnia dziewczynka zmarła w wyniku wstrząsu anafilaktycznego po umyciu zębów pastą zawierającą białka mleka krowiego.

W każdej z przytoczonych sytuacji wystarczyła niewielka ilość alergenu, by wywołać reakcje – najniebezpieczniejszą z możliwych – wstrząsu anafilaktycznego.

Dlaczego o tym piszemy w kontekście obowiązków przedsiębiorców mających kontakt z żywnością?

Przede wszystkim, by pokazać zależność, jak istotna jest Twoja, drogi przedsiębiorco, praca i obowiązki w zakresie zapewnienia bezpieczeństwa żywności oraz uświadomić Ci, że nawet śladowa ilość produktu dla alergika może okazać się śmiertelna.

Wyniki badań epidemiologicznych przeprowadzonych przez Europejską Akademię Alergologii i Immunologii Klinicznej wskazują, że w roku 2025 problem alergii będzie dotyczył ponad połowy populacji. W ciągu ostatnich 10 lat liczba tzw. alergików pokarmowych zwiększyła się dwukrotnie, a liczba chorych trafiających na SOR-y z powodu objawów różnego rodzaju nadwrażliwości wzrosła 7-krotnie.

Alergia i to, jak sobie z nią radzić nie jest zatem problemem teoretycznym, ale realnym wyzwaniem tu i teraz. Wyzwaniem nie tylko dla rodziny jako takiej, ale również dla placówek edukacyjnych, gastronomicznych, punktów rozrywki. Dla wszystkich osób, które mają kontakt z żywnością i ją oferują.

My, założycielki Fundacji Allergia – mamy dzieci z silnymi alergiami, od kilku lat nie korzystamy z usług lokali gastronomicznych. Każda z nas na co dzień funkcjonuje w dużym mieście wojewódzkim, gdzie wydawać by się mogło, że świadomość ryzyka, jakie niesie za sobą pomyłka jest większa. Rozmowy z personelem na temat składu dania (w karcie menu zazwyczaj brak jest jakiejkolwiek informacji), dopytywanie o szczegóły, brak elementarnej wiedzy w zakresie alergenów (nigdy nie zapomnę rozmowy z kelnerem na temat tego, że białka mleka to nie laktoza, a alergia może być też na inne produkty, niż słynny gluten) czy zwyczajne kłamstwa (zapewnienie sprzedawcy, że w daniu nie ma składnika, o który pytamy) powodowały duży dyskomfort (bo ile może trwać zamówienie, na pewno wszyscy się niecierpliwią etc.) oraz obawę o zdrowie naszych dzieci, gdy zaszkodzić może nawet resztka pokarmu przeniesiona na sztućcach z innego dania. Jak się na przestrzeni kilku lat okazało całkiem słuszną, bo nie jest nam obce doświadczenie wstrząsu anafilaktycznego po lodach – sorbecie malinowym, które wydawały się być najbardziej proste w składzie i bezpieczne. Tu zawiódł czynnik ludzki, który w zapewnieniu właściwych rozwiązań ma ogromne znaczenie – do nałożenia sorbetu użyto łyżki, którą wcześniej nakładano lody na bazie mleka.

Dlatego tak istotne jest zarządzanie alergenami spożywczymi, w tym także szkolenie personelu oraz przepływ rzetelnych informacji w tym zakresie, wewnętrzny, jak i zewnętrzny.

W ostatnim czasie głośne stało się hasło – „nie kłam medykowi”. My z kolei poza naszym fundacyjnym apelem „zanim poczęstujesz, zapytaj”, prosimy „nie kłam konsumentowi”. Trzeba pamiętać, że to on stoi na samym końcu łańcucha – od uprawy/ produkcji do stołu. Dla nas – alergików ogromne znaczenie ma to, jaki produkt zostanie finalnie użyty: czy będzie to masło, czy olej, czy deska na której krojono ser żółty będzie użyta do świeżych warzyw. Deklaracje, że dany produkt „chyba” nie zawiera alergenu są nie wystarczające. Alergia to nie tylko wysypka, ale realne zagrożenie życia.

„W 2016 r. właściciel restauracji został skazany na karę więzienia po zastąpieniu proszku migdałowego mieszanym proszkiem orzechowym zawierającym orzeszki ziemne, co spowodowało śmierć klienta ”. Ta myśl i świadomość zagrożenia powinna przyświecać osobie odpowiedzialnej za oferowanie potraw.

Wierzymy też, że świadomość w tym zakresie się zmienia, że przyjdzie taki dzień, gdy całymi rodzinami wybierzemy się do miejsca, które spełni nasze oczekiwania, gdzie personel będzie odpowiednio przeszkolony, zarówno w zakresie przechowywania, przygotowywania, używania sprzętu, oraz udzielanej konsumentowi informacji, w tym wykazu alergenów i wszystko powyższe będzie czymś naturalnym i oczywistym.

Bibliografia:
https://foodfakty.pl/oszustwa-zwiazane-z-zywnoscia-raport-postnote”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.